«

»

Maj 12 2013

II Dziesiątka Szpota

szpot-10kmZdychałem 🙂
Zdychałem, bo nie jestem w treningu szybkościowym.Większość tego co biegam służy raczej długim dystansom i finał tej wiosny będzie za trzy tygodnie na Biegu Rzeźnika.
Tymczasem niejako „po drodze” zapisałem się na dyszkę w Swarzędzu, bo akurat weekend wolny, więc można pobiegać coś mocniejszego po asfalcie. Mój lewy achilles co prawda nie był tym pomysłem zachwycony, ale tym razem to on nie miał wyboru. Mam nadzieję że się nie przypomni w najmniej oczekiwanym momencie… W każdym razie w sobotni, piękny deszczowy poranek z typowym porannym bólem między łydką a piętą, zwlokłem się wyrka i postanowiłem, że dzisiaj pobiegnę spokojnie, żeby niczego nie zepsuć przed Rzeźnikiem.

Przed startem sporo znajomych, więc musiałem ucinać dywagacje czasowo-rekordowe, chociaż przyznałem przed jednym z kumpli, że chętnie bym się zakręcił poniżej 38 minut. Oczywiście w grę nie wchodziło bieganie na pułapie Maniackiej życiówki, bo to przecież bieg ciągły w tempie poniżej 3:40/km. I to przez dziesięć kilosów 🙂
Mimo małych chęci do biegania tego dnia, których to chęci nie budowała świetna – skądinąd – atmosfera biegu, zaraz od startu ruszyłem dość mocno, nawet za bardzo jak na obecną formę. Ale biegło mi się lekko, przyjemnie, trzymałem się za plecami znajomego który na Maniackiej złamał 36 minut, więc po pierwszym kilometrze uznałem że jest fajnie. Ciut za fajnie 🙂

100_0813Do 3 km było super. Zaraz potem zaczęły się schody, które do 5 km były dość długie i szerokie, a po połówce zamieniły się w strome, krótkie, takie na które trzeba wbiegać po 2-3 stopnie. Na półmetku już pojawiły się myśli o zwolnieniu tempa, nie o zejściu z trasy, co to to nie, ale myślałem żeby zwolnić tak do 4:00/km i resztę dotruchtać do mety po drodze może łapiąc się kogoś znajomego. Za chwilę na 7 km na podbiegu pod wiadukt kolejowy minął mnie Słonik, Mały, później Michał z Night Runnersów no i czułem że już pozamiatane… Próbowałem ich utrzymać, ale nie miałem sił i na metę wpadłem jakieś 70-100 metrów za nimi.
Całą trasę (oprócz półmetka) nie patrzyłem na zegarek, ale tym razem chyba był to błąd, bo na końcówce może bym się poderwał gdybym wiedział że niewiele mi brakuje do zejścia poniżej 37 minut. A tak, to widziałem wbiegając na metę, jak zegar pokazuje 37:00 a ja mam jeszcze kilkanaście metrów… 🙂 No cóż, i tak super czas jak na obecną dyspozycję szybkościową 🙂DSC_1153a

Mam nadzieję że w przyszłym roku meta będzie w innym miejscu, bo już teraz było ciasnawo gdy wbiegali zawodnicy poniżej 40 minut a później to już się robił duży tłok. Poza tym impreza fajna, chociaż niestety musiałem spadać, bo rodzinka organizowała grilla po którym udało mi się jeszcze dokręcić tego dnia 20 km 🙂 W końcu niedziela, co nie? 😉

 

Miejsce OPEN w kategorii M30 czas netto wyniki
47/1645 16/486 37:08
(powinno być mniej wg zegarka)
10-Szpot-2013

DSC_0210 (Kopiowanie)

Skomentuj

Dodaj komentarz

Or